Jest godzina piąta rano, a ja już od dawna na nogach. Starsza córka wyjechała dziś  ze swoją klasą na wycieczkę do Gdańska, zbiórka pod szkołą miała nastąpić o 4:45. Tak jak codziennie mam olbrzymie problemy z dobudzeniem śpiącej królewny, tak dziś wstała z łóżka po kilku sekundach. To wycieczka pożegnalna, za kilka tygodni wszyscy rozejdą się w stronę swoich gimnazjów. Gdybyście zobaczyli jej walizkę, nie uwierzylibyście, że wyjeżdża tylko na trzy dni.

Dzisiejszy wpis będzie nietypowy. Nie dość, że monolog, to jeszcze w formie filmu, który sama nakręciłam. Chciałam pokazać Wam, za co lubię muzykę. Nagle do akcji włączyła się młodsza córka. To było nieplanowane, zresztą sami przekonajcie się 🙂

Jak widzicie: wyremontowałam i przemeblowałam moje nishkanie. Przede wszystkim wyburzyłam ściany. Poprzednia kompozycja była niewygodna: nie mieściłam się w pokojach. Kilkadziesiąt małych okienek na pierwszy rzut oka wyglądało ładnie ale trudno było złapać w nich powietrze, nie mówiąc już o tym jak ciężko było je myć!

 

Gdy człowiek przebudowuje i remontuje, a następnie wprowadza się do nowego domu, często zostawia kupno wielu sprzętów lub mebli na później. U nas jednym z takich przedmiotów był piekarnik. W związku z tym, że od lat potrafię piec tylko jedno ciasto, a pizza nigdy mi nie wychodziła, nie dramatyzowałam z powodu jego braku. Ba, w pewnym momencie nawet zapomniałam, że coś takiego istnieje.


Czytelnicy moi, wysłuchajcie tej opowieści i wiedzcie, że jest ona zaiste na miejscu, wszak cały świat świętuje dziś Dzień Książki. Za górami, za lasami żyła sobie starsza córka Nishki, która bardzo lubiła czytać książki. Pewnego dnia pielęgniarka szkolna skierowała ją na badanie okulistyczne.

Po badaniu, które wykazało krótkowzroczność, okulista rzekł bez zastanowienia do Nishki, nie zwracając zupełnie uwagi na to, że wszystkiemu bacznie przysłuchuje się dwunastolatka:

— Wie pani, prymitywne plemiona, które nie umiały czytać a tym samym nie nadwyrężały oczu, miały doskonały wzrok.

Po wyjściu od okulisty, córka rozpaczliwie krzyknęła do matki:

—  Dlaczego nie ostrzegłaś mnie, że czytanie zepsuje mi oczy?!

Zanim złożę deklarację, muszę nakreślić w kilku punktach jak wygląda moje życie. W związku z tym, że od kilku miesięcy pracuję jako tak zwana „wolna strzelczyni”, moje biuro jest mobilne i jest tam gdzie ja i mój komputer.

Odwiedziła nas znajoma, która wybiera się wkrótce na rozmowę kwalifikacyjną. Kilkakrotnie w czasie jej wizyty padło hasło „list […]