— I jak było na wywiadówce? — pytam męża, który miał przyjemność uczestniczenia w tym wydarzeniu pierwszy raz od trzech lat.
Znacie to pewnie. Tę rywalizację, te małżeńskie wyścigi, kto pójdzie na szkolną wywiadówkę lub przedszkolne zebranie. Każdy chce, każdy wyrywa się, a może tylko jedno. Kto pierwszy, ten lepszy;)

Czy macie czasem wrażenie, że producenci urządzeń zawierających monitory: smartfonów, komputerów, telewizorów itp. używają w procesie produkcji jakieś tajemniczej substancji przyklejającej nas do ekranów tychże?

fot. Zielony Koperek

To pewnie jakaś bardzo cieniutka, niewidoczna wręcz nitka, łącząca monitor z naszym umysłem, wydzielająca przy tym mnóstwo hormonów szczęścia. Dotyczy to zwłaszcza dzieci. Gdy rodzic próbuje tę nić przerwać – dziecko protestuje. Moja rodzina dość często zaplątuje się w sieć tych nitek.

Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że napiszę taki tekst i nazwę go prawdziwym dylematem to roześmiałabym się w głos. Nigdy nie angażowałam się emocjonalnie w rozterki dotyczące wyborów ubrań, mebli, sprzętów itd. Phi, ale mi dylemat, decyduję, ewentualnie wybieram model, pach pach i po wszystkim. Tymczasem teraz naprawdę nie wiem, co zrobić.

I wierzcie mi, celem tego tekstu nie jest ani rozkręcenie dyskusji na blogu, ani wypozycjonowanie tekstu w wyszukiwarce, ani współpraca reklamowa. A szkoda, w tym przypadku ucieszyłby mnie zwłaszcza barter :). Prawda jest taka, że naprawdę nie wiem co zrobić!

Kilka dni temu odwiedziła mnie Pani Zima. Wpadłyśmy na szalony pomysł, żeby zrobić sobie wspólną sesję zdjęciową.

Każdemu, kto zazdrości mi obcowania z tak pięknymi i śnieżnymi widokami, mam do przekazania radosną nowinę: głowa do góry, nie jest mi wcale tak dobrze: od 48 godzin, z powodu awarii elektryczności nie mam prądu! 🙂

Być może zastanawiacie się, jak zinterpretować zdjęcie, które zrobiła mi Sylwia. Otóż wydaje mi się, że tak właśnie postrzegają dorosłych gimnazjaliści: jako nieogarniętych, dziwnych, wiecznie nie wiadomo czym zaskoczonych 🙂

W myśl zasady, że jak człowiek nie ma czym się pochwalić, to chwali się swoimi dziećmi, chcę dziś, w formie krótkich dialogów, opowiedzieć o szkolnych sukcesach mojej starszej córki.

Część z Was najprawdopodobniej domyślała się, wyczytawszy to gdzieś między wersami. Wprost nigdy Wam o tym nie opowiadałam. Nie chcę już dłużej tego ukrywać, chcę, żebyście wiedzieli, jak się sprawy mają.

Jak wiecie, jestem mężatką. Jednak jest w moim życiu ktoś, wobec kogo mam ogromną słabość. Gdy jest blisko, zapominam się.

1. Z Lego można nie tylko budować, z Lego można się również ubrać! Pół roku temu córki wymyśliły jak urozmaicić mój nudny outfit na wystąpienie Geek Girls Carrots i zrobiły mi biżuterię z Lego. Poprosiłam je jeszcze o torebkę albo chociaż buty, ale nie było już czasu, poszłam więc boso 😉

lego nishkaZdjęcia: torebka Lego: tu, buty Lego: tu, Nishka: Paweł Tadejko.

nishkaPrzez wiele miesięcy funkcjonowania tego bloga większość treści stanowiły tzw. rodzinne dialogi, czyli krótkie rozmówki z dziećmi lub mężem. Potem zaczęłam rozszerzać je o dłuższe publikacje. Do dialogów, dykteryjek i anegdotek nadal mam wielką słabość, co jakiś czas z chęcią je publikuję (możecie je znaleźć TUTAJ i cieszę się, że jestem z nimi wciąż kojarzona.

Uwielbiam, gdy czytelnicy lub znajomi podsyłają mi fragmenty rozmów ze swoimi dziećmi, mając słuszne skojarzenie Nishka = rodzinne dialogi.

WTEM! Przyszedł mi do głowy pomysł, by rozpocząć cykl pt: „Rodzinne dialogi moich czytelników” i zachęcić Was do tego, byście utrwalali je na łamach mojego bloga!   #spryciula