Czy Wasza rodzina również zaplątuje się czasem w sieć? Każdy ma swój komputer, tablet lub smartfon i siedzi przyklejony do monitora tegoż urządzenia? Jednym z naszych sprawdzonych sposobów na to jak wyrwać nas od tych złowrogich demonów są rodzinne spacery. Wbrew pozorom to nie jest proste, nasze „maluszki” nie radują się na hasło „spacer” tak mocno jak kilka lat temu. Często, gdy podekscytowana informuję je:

— Dziewczyny, mamy dla was niespodziankę!

— Jaką?

— Zobaczymy, jak miewa się Pani Jesień/Wiosna/Zima! (niepotrzebne skreślić).

— O nie! Tylko nie to! — wykrzykują zgodnie chórem.

Jakiś czas temu byłam z córką w galerii handlowej, w której kupowałyśmy ubrania potrzebne jej na szkolny obóz sportowy. Nagle córka zorientowała się, że zgubiła reklamówkę z zakupionymi ubraniami. Szybko pobiegła więc do sklepu, w którym ostatnio przymierzała ubrania i jak pamięta, miała jeszcze wtedy przy sobie tamtą reklamówkę. Ekspedientki zaprzeczyły: nic nie znalazły.
Po wyjściu z tego sklepu moja 13-letnia córka wpadła w szloch. Mimo, że na początku sama byłam wściekła, bo 200 zł piechotą nie chodzi, to widząc jak bardzo to przeżywa, zaczęłam ją pocieszać:
— Uspokój się, to tylko ubrania, nie ma co nad nimi płakać.
— Ale mi jest tak przykro!
— Proszę cię, nie rozpaczaj tak, to tylko rzeczy, zupełnie niewarte twoich łez!
Mamo, ale ja nie płaczę nad rzeczami, ja płaczę nad ludźmi

Moja 8-letnia córka nie ma telefonu, zaś jej matka ma dylemat: czy sprawić jej to urządzenie, czy jeszcze się przez rok, a nawet dwa lata, wstrzymać. Starsza córka dostała telefon gdy miała 9 lat. Moim zdaniem o rok za wcześnie.  Młodszą namawiam, żeby jeszcze poczekała. Ta jednak jako wymarzony prezent na urodziny, które obchodzi w listopadzie, wskazuje właśnie telefon. Twierdzi też, że wszyscy w jej klasie go mają. Na pewno przesadza, bo znam co najmniej dwie mamy, których dzieci uczące się z moją córką, telefonów nie mają, a nie znam wszystkich mam. Poza tym nie lubię jako argumentu decydującego używać Argumentu Mambowego, czyli „wszyscy mają telefon, mam i ja.” Dziecko CHCE mieć telefon. Aż tyle, czy tylko tyle?  Co robić, jak żyć? 🙂

trudneW weekend byliśmy z wizytą u znajomych. W pewnym momencie pożalili się nam, że ich dziecko jest nieposłuszne, zwłaszcza rano, co czyni poranki bardzo nerwowymi. Zamiast ubierać się: leży w łóżku, zamiast jeść śniadanie: ogląda bajkę itp.

— Ach, czyli nie znają Metody N,  którą opisywałam kilka miesięcy  temu — pomyślałam.

— Spróbuj metody, która u mnie zawsze się sprawdza: monotonnie, nieustannie powtarzaj swoje życzenie dopóty, dopóki się nie spełni. Przykładowo mówisz dziecku rano: „ubierz się, a piżamę włóż do szafki”.

— Mówię i nic: leży. A już o złożeniu piżamy zapomnij! — odparła znajoma.

Zamiast oburzać się serialem „Nasze matki, nasi ojcowie”, lepiej wytłumaczmy dzieciom jak wygląda świat. W szkole niekoniecznie ich tego nauczą. Kilka dni temu nauczycielka mojej córki powiedziała na lekcji, że jedyną normalną religią jest religia chrześcijańska…
W kontekście toczących się od wczoraj dyskusji o tym, czy można emitować serial, który przedstawia historię przekłamując ją i upraszczając i strachu przed tym, że widzowie przyswoją sobie właśnie taki – wypaczony obraz historii – nasuwa mi się refleksja o tym, kto powinien edukować społeczeństwo i mówić im, jak jest naprawdę. Telewizja? Rodzice? Szkoła?


Czytelnicy moi, wysłuchajcie tej opowieści i wiedzcie, że jest ona zaiste na miejscu, wszak cały świat świętuje dziś Dzień Książki. Za górami, za lasami żyła sobie starsza córka Nishki, która bardzo lubiła czytać książki. Pewnego dnia pielęgniarka szkolna skierowała ją na badanie okulistyczne.

Po badaniu, które wykazało krótkowzroczność, okulista rzekł bez zastanowienia do Nishki, nie zwracając zupełnie uwagi na to, że wszystkiemu bacznie przysłuchuje się dwunastolatka:

— Wie pani, prymitywne plemiona, które nie umiały czytać a tym samym nie nadwyrężały oczu, miały doskonały wzrok.

Po wyjściu od okulisty, córka rozpaczliwie krzyknęła do matki:

—  Dlaczego nie ostrzegłaś mnie, że czytanie zepsuje mi oczy?!

Gdy hejterka mojej córki przeszła od słów do czynów i rzuciła w głowę Nishkówny z całej siły śnieżką, ta nie wytrzymała:

– Teraz to już przesadziłaś, idę powiedzieć o tym pani!

– I tak nikt ci nie uwierzy. Ja mam wzorowe zachowanie, a ty dobre. Poza tym jak coś ci się nie podoba, to zaraz zadzwonię do mojej mamy. Ona jest adwokatem więc lepiej uważaj.

Gdy kilka dni temu odbyła się klasowa wywiadówka, nie mogłam nie skorzystać z okazji i nie porozmawiać z matkami hejterek.

Starsza córka uczy się w klasie z dziewczynką, którą na potrzeby jednego z wpisów nazwałam Kunegundą i która bardzo się na moje dziecię uwzięła i ciągle jej dokucza.

— Wyjeżdżam co najmniej cztery razy w roku za granicę. A ty, o ile się nie mylę, w przeciągu trzech ostatnich lat byłaś raz, prawda? R A Z.

— Mam pięć par butów na zimę, a ty tylko dwie, jak zauważyłam. Ale żal!

Dziecko ignoruje Twoje prośby? Nie słucha się Twoich poleceń? Poznaj METODĘ N! 100% gwarancja skuteczności! Warunek: musisz zastosować ją zgodnie […]