Dokładnie 13 lat temu, jak w każde w tamtym czasie środowe popołudnie, poszłam na zajęcia „Wstęp do socjologii”. Kilkanaście godzin później urodziłam swoją pierworodną córkę. Nie na uczelni, lecz jak to zwykle bywa, w szpitalu 🙂 Postanowiłam z tej okazji zebrać kilkanaście charakterystycznych dialogów (a raczej ich fragmentów), które w dużej mierzę ukazują, jaka jest moja córka. Część z nich być może już znacie ale ze względu na wyjątkową okazję, jaką są jej urodziny, pozwalam sobie zacytować ją jeszcze raz.
*
— Mamo, mogę skomentować twojego bloga jako Mariusz?

nishkaUmieszczenie Nishki na planszy Monopoly Imperium Blogerów najbardziej ucieszyło moją młodszą córkę, ponieważ wiązało się z tym, że dostaliśmy w prezencie gry planszowe, które uwielbia (vide: Zagramy w planszówkę?). Nie byłabym Nishką, gdybym nie opublikowała kilku dialogów związanych z planszówkami, wszak mój blog to przecież „Rodzinne dialogi”! 🙂
*
— Mamo, zagramy w Monopoly?
— Tak.
— Ale nie w tą blogerską wersję, tylko w NORMALNĄ, ok?

(Auć, to bolało 😉

Jak wiecie, staram się wykorzystywać posiłki do budowania tzw. Rodzinnego Public Relations. Dziś zaprezentuję Wam kilka dialogów, które rozbrzmiały ostatnio podczas naszych śniadań. W związku z tym, że zdecydowanie częściej cytuję starszą córkę (vide: Dialogi z gimnazjalistką), a nie chcę być posądzona o stronniczość (nie znasz dnia ani godziny kiedy własne dzieci cię o coś oskarżą ), oddaję dziś mikrofon młodszej córce: ośmiolatce.
*
Wylałam na siebie kawę, a byłam już przyodziana w strój do wyjścia.
— Kurcze…
— Mamo, nie przeklinaj!

(Kto nów, niech przeczyta wcześniej teksty:  Jak córka zareagowała na blog matki? oraz  Córka komentator)

— Mamo, postanowiłyśmy pomóc ci w promocji bloga i przygotowałyśmy kilka haseł reklamowych — poinformowała mnie córka i znacząco spojrzała na młodszą siostrę.

— Niszka. Rodzinne dialogi z klasą – powiedziała wprost do kamery aktorka grająca w reklamie, na co dzień moje młodsze dziecko.

— Teraz ta druga — poinstruowała aktorkę pani reżyser.

— Kiedy już będziesz po pracy… Wypoczęty… Po obiedzie… Zajrzyj na www.nishka.pl! 

Dzisiejszy tekst nie mógł nie zostać poświęcony Ojcu Nishki, wszak dziś nie dość, że jego urodziny, to jeszcze imieniny!

Mhm, swoją drogą współczuję Ojcu Nishki, to krzywdzące obchodzić jednego dnia oba święta:( Może dlatego ma tak makabryczne poczucie humoru, bo musi to odreagować? Czy są wśród nas osoby z podobną traumą?

Kto nie zna Ojca Nishki, zapraszam tu: #1, #2. Tato jest naszym głównym rodzinnym dostarczycielem czarnego humoru. Dziś, publikując kilka dialogów z nim w roli głównej, cofnę się wspomnieniami o kilka lat, kiedy moje córki były jeszcze bardzo małe. 

Starsza córka (13 lat) mówi do młodszej (8 lat), spoglądając na mnie znacząco:
— Ty to masz dobrze. Czuwam nad twoją fryzurą i ubraniem. Bo jak popatrzę na swoje zdjęcia klasowe sprzed kilku lat, kiedy byłam w twoim wieku, to po prostu brak słów…
*
Córka przy śniadaniu oficjalnym tonem składa oświadczenie:
— Mamo, bardzo cię proszę, żebyś KONSULTOWAŁA ze mną ubrania, które przygotowujesz mi do szkoły.

Planując wyjazd na Łotwę, mąż w pewnym momencie pół żartem, pół serio, głośno zastanowił się:

– Cholera wie, kto mieszka na tej Łotwie, może tam jest niebezpiecznie? Muszę wziąć ze sobą chociaż jakiś scyzoryk.

Córki usłyszały to i wzięły sobie te słowa do serca. Kilka dni później spakowani siedzieliśmy już w samochodzie i jak to zwykle u nas w takich momentach bywa, kilkakrotnie wracaliśmy się do domu, zwłaszcza ja, nękana kompulsjami (Czy wyłączyłam żelazko? Czy na pewno wzięłam z domu młodsze dziecko?). Dziewczyny za to o dziwo siedziały z tajemniczymi minami na tylnych fotelach samochodu, coś jakby przed nami ukrywając. Dostrzegam to dopiero teraz, wtedy byłam zbyt zaaferowana zbliżającą się podróżą. Otóż moje córki wiozły ze sobą miecze.

O ich istnieniu dowiedziałam się dopiero na łotewskiej plaży.