Ostatnimi czasy, czas pędzi bardzo szybko, nieprawdaż? Doba składa się już nie z dwudziestu czterech, lecz z piętnastu godzin, swoje urodziny obchodzimy nie raz w roku, ale co kwartał, zaś tempo wzrostu dzieci jest tak szybkie, że czasem przychodzi nam do głowy, czy ktoś ich aby nie podmienił.
— Niespełna dwa lata temu ją urodziłam, a już ma niby osiem lat? Przypadek? Nie sądzę… — pytamy siebie czujnie, przypatrując się dziecku.
— Oddajcie mi moje dziecko, ucznia nauczania początkowego! — krzyczymy, łypiąc na siedzącą w fotelu obok gimnazjalistkę.
Gdy czas pędzi ekspresem, gdy fala obowiązków szkolno-zawodowo-domowych nas wprost zalewa, a z zewsząd kuszą internety, smartfony i seriale, okazuje się, że mamy coraz mniej czasu dla rodziny, a przecież utrzymywanie KONTAKTU i budowanie RELACJI z nią wskazujemy jako jeden z życiowych priorytetów. W obliczu tych faktów, wzięłam sprawy w swoje ręce i opracowałam „Strategię Rodzinnego Public Relations”, którą będę publikować w odcinkach. Dziś tematem naszych rozważań będzie: „Budowanie relacji z rodziną podczas posiłków”.