Trwają właśnie ferie zimowe. Od kilku dni gości u nas przyjaciel moich córek, syn naszych znajomych. Przed chwilą […]
Category Archive: Być rodzicem
W tekstach, które umieszczam w tej kategorii, staram się, na podstawie przemyśleń, doświadczeń, rozmów i literatury dojść do tego, jak mądrze wychować dziecko. Zapraszam do dyskusji :)
Zapraszam za kolejną część dialogów z gimnazjalistką, czyli moją starszą córką. Poprzednie odcinki możecie obejrzeć TUTAJ, wprawdzie wyłącznie oczyma wyobraźni, ale to chyba najlepszy kanał:)
Gdy kilka tygodni temu podzieliłam się z nią radą dotyczącą suszenia włosów, skwitowała mnie:
— Mamo, to jest MIT. Proszę cię, nie wierz wszystkiemu, co przeczytasz w internecie.
Dziś zapraszam na dialogi o ubraniach.
Czy Wasza rodzina również zaplątuje się czasem w sieć? Każdy ma swój komputer, tablet lub smartfon i siedzi przyklejony do monitora tegoż urządzenia? Jednym z naszych sprawdzonych sposobów na to jak wyrwać nas od tych złowrogich demonów są rodzinne spacery. Wbrew pozorom to nie jest proste, nasze „maluszki” nie radują się na hasło „spacer” tak mocno jak kilka lat temu. Często, gdy podekscytowana informuję je:
— Dziewczyny, mamy dla was niespodziankę!
— Jaką?
— Zobaczymy, jak miewa się Pani Jesień/Wiosna/Zima! (niepotrzebne skreślić).
— O nie! Tylko nie to! — wykrzykują zgodnie chórem.

Słuchamy Radiowej Trójki. Prowadzący audycję Wojciech Mann opowiada:
— Proszę państwa, a co mówi skąpa matka do swojego dziecka?
— Zdejmij okulary synu jak nigdzie nie patrzysz.
Śmieję się w głos i zapisuję sobie ten tekst, tymczasem starsza córka poucza mnie:
— Mamo, jak będziesz chciała opublikować to na blogu to napisz uczciwie, że to powiedział Wojciech Mann, a nie że na przykład ty do mnie.
— Co zjesz na kolację? — pytam młodszą córkę. — Nie jestem głodna — odpiera. — Teraz jest ostatni […]
fot. Zielony Koperek
— A Klementyna z mojej klasy ma iPada — poinformowała mnie młodsza córka.
— Skąd wiesz, że to iPad? — do rozmowy wtrąciła się jej 13-letnia siostra — Powiedziała, że to iPad?
Życie z nastolatkiem nie należy do najłatwiejszych. To taki typ człowieka, który uważa się za istotę stojącą od Ciebie, rodzica, o kilka poziomów inteligencji, wiedzy o świecie, doświadczenia życiowego, gustu i wielu innych, wyżej. Pisałam już Wam o tym, jak córka tłumaczyła mi, czym jest WIFI, bo z góry zakładała, że pierwszy raz stykam się z tym pojęciem. Niedawno używszy określenia „Podoba mi się chłopak” zerknęła nagle na mnie i z troską, bez złośliwości, po prostu życzliwie wyjaśniła:
— Mamo, przepraszam, ty pewnie nie wiesz co to znaczy, że chłopak podoba się, bo skąd masz wiedzieć, jak jesteś mężatką od tylu lat. Myślisz już pewnie sobie, że zaraz będzie moim narzeczonym, a w końcu mężem, prawda? Nie, on mi się po prostu podoba, to wszystko.
W takich chwilach mam dwa wyjścia: oburzyć się lub obrazić (wszak traktuje mnie jak kretynkę), albo spojrzeć na to z dystansem i humorem (jest nastolatką i dopiero testuje umiejętność wyciągania wniosków i niekoniecznie jest przywiązana do tego, co mówi). Staram się, choć nie zawsze mi to wychodzi, traktować jej sugestie i uwagi jako materiał na żart, w myśl zasady, że tylko śmiech może nas uratować. Część z tych żartów opowiadam i Wam (np: Dialogi z gimnazjalistką lub 13 dialogów na 13 urodziny). Dziś zebrałam kilka dialogów, w których głównym bohaterem były… włosy.
— Dziewczyny, jakie książki chciałybyście dostać od Mikołaja? — pytam córki, bo książek u nas nigdy pod choinką nie […]
Jakiś czas temu byłam z córką w galerii handlowej, w której kupowałyśmy ubrania potrzebne jej na szkolny obóz sportowy. Nagle córka zorientowała się, że zgubiła reklamówkę z zakupionymi ubraniami. Szybko pobiegła więc do sklepu, w którym ostatnio przymierzała ubrania i jak pamięta, miała jeszcze wtedy przy sobie tamtą reklamówkę. Ekspedientki zaprzeczyły: nic nie znalazły.
Po wyjściu z tego sklepu moja 13-letnia córka wpadła w szloch. Mimo, że na początku sama byłam wściekła, bo 200 zł piechotą nie chodzi, to widząc jak bardzo to przeżywa, zaczęłam ją pocieszać:
— Uspokój się, to tylko ubrania, nie ma co nad nimi płakać.
— Ale mi jest tak przykro!
— Proszę cię, nie rozpaczaj tak, to tylko rzeczy, zupełnie niewarte twoich łez!
— Mamo, ale ja nie płaczę nad rzeczami, ja płaczę nad ludźmi.
— Mamo, będę mogła kiedyś iść ze znajomymi na koncert? — spytała mnie 13-letnia córka, która od kilku miesięcy słucha hip-hopu.
Westchnęłam. Czyli to już się zaczęło? Będziesz teraz chciała wieczorami wychodzić ze znajomymi na koncerty i imprezy? Po co ci to? Zostań lepiej w domu z mamą, tatą i siostrą. Posiedzimy, posłuchamy sobie razem tych twoich hiphopów. Na koncertach głośno, dudni ta muzyka, te dopalacze, narkotyki, przekleństwa. Porobimy co tylko chcesz, powygłupiamy się, pośmiejemy, po co ci koleżanki i koledzy? A jak już tak bardzo ci zależy, to weź nas ze sobą. Tak, będziemy z tobą chodzić na wszystkie koncerty i imprezy, będzie ci raźnie i wesoło!
Z raportu GUS wynika, że co piąty uczeń szkoły podstawowej, co czwarty uczeń gimnazjum i co trzeci uczeń liceum nie uczęszcza na lekcje wychowania fizycznego. Dzieci wykręcają się z zajęć wuefu jak mogą, np. brakiem stroju, a rodzice im to jeszcze ułatwiają, np. załatwiając „lewe zwolnienia od lekarza”. Uzasadniają to tym, najważniejsze, żeby dziecko uczyło się. „Wuef możesz sobie odpuścić, jeszcze się przemęczysz, przeziębisz, urazu nabawisz, a przecież musisz mieć siłę na zdobywanie wiedzy.” Tacy rodzice wyrządzają dzieciom krzywdę! Posłuchajcie mojej historii.
Moje dziecko ma już 8 lat, a wciąż wierzy w św. Mikołaja. Ma na to tyle niepodważalnych dowodów, że nie zamierzam jej przekonywać, że jest inaczej. Zresztą, ja też wciąż w niego wierzę. Przyznam, że od jakiegoś czasu miewałam chwile zwątpienia, zastanawiałam się, czy aby nie jest to postać fikcyjna, przebieraniec itp., ale teraz, po wytoczeniu przez córkę dowodów na to, że Mikołaj musi istnieć naprawdę, też już nie mam żadnych wątpliwości!
*
— Wiesz, mamo: koleżanka z mojej klasy powiedziała, że tak naprawdę to nie Mikołaj przynosi prezenty, a rodzice podkładają je pod choinkę albo przebierają się za Mikołaja — opowiada młodsza córka, bardzo tym zbulwersowana. — A przecież rodzice musieliby być jakimiś milionerami, żeby kupić aż tyle prezentów, więc to musi być Mikołaj! — wykrzykuje demaskatorsko.
Dokładnie 13 lat temu, jak w każde w tamtym czasie środowe popołudnie, poszłam na zajęcia „Wstęp do socjologii”. Kilkanaście godzin później urodziłam swoją pierworodną córkę. Nie na uczelni, lecz jak to zwykle bywa, w szpitalu 🙂 Postanowiłam z tej okazji zebrać kilkanaście charakterystycznych dialogów (a raczej ich fragmentów), które w dużej mierzę ukazują, jaka jest moja córka. Część z nich być może już znacie ale ze względu na wyjątkową okazję, jaką są jej urodziny, pozwalam sobie zacytować ją jeszcze raz.
*
— Mamo, mogę skomentować twojego bloga jako Mariusz?