Czy Wasza rodzina również zaplątuje się czasem w sieć? Każdy ma swój komputer, tablet lub smartfon i siedzi przyklejony do monitora tegoż urządzenia? Jednym z naszych sprawdzonych sposobów na to jak wyrwać nas od tych złowrogich demonów są rodzinne spacery. Wbrew pozorom to nie jest proste, nasze „maluszki” nie radują się na hasło „spacer” tak mocno jak kilka lat temu. Często, gdy podekscytowana informuję je:

— Dziewczyny, mamy dla was niespodziankę!

— Jaką?

— Zobaczymy, jak miewa się Pani Jesień/Wiosna/Zima! (niepotrzebne skreślić).

— O nie! Tylko nie to! — wykrzykują zgodnie chórem.

To był pierwszy konkurs na blogu Nishki i przyznam, że nie spodziewałam się takiego odzewu! Kilkadziesiąt osób podzieliło się ze mną swoimi wspomnieniami, obawami i refleksjami związanymi z porodem. DZIĘKUJĘ! Już kiedyś to pisałam, ale z przyjemnością powtórzę: gdy prawie rok temu zakładałam tego bloga, moim marzeniem było zgromadzenie wokół niego mądrej, inteligentnej, kulturalnej i życzliwej społeczności. I to mi się udało! HURRA!!! 🙂

fot. freedigitalphotos

Słuchamy Radiowej Trójki. Prowadzący audycję Wojciech Mann opowiada:
— Proszę państwa, a co mówi skąpa matka do swojego dziecka?
— Zdejmij okulary synu jak nigdzie nie patrzysz.

Śmieję się w głos i zapisuję sobie ten tekst, tymczasem starsza córka poucza mnie:
— Mamo, jak będziesz chciała opublikować to na blogu to napisz uczciwie, że to powiedział Wojciech Mann, a nie że na przykład ty do mnie.

Jeannette Kalyta— Jeanette, zdałem sobie sprawę, że masz niezły zawód, żyjesz z seksu!
Zanim parsknęłam śmiechem, zdążyłam dodać:
— I pracuję na telefon.

Gdy Wydawnictwo Otwarte zwróciło się do mnie z propozycją promocji książki ”Położna: 3550 cudów narodzin” Jeannette Kalyty, bez wahania zgodziłam się. Ta najpopularniejsza polska położna jest dla mnie ucieleśnieniem zmian w polskim położnictwie: wzmacniania w kobietach wiary, że poród nie musi przerażać. Z jednej strony potrzebne są ku temu zmiany w polskim szpitalnictwie: stosunku personelu medycznego do kobiet rodzących, z drugiej strony zmiany w społeczeństwie: stosunku kobiet do porodu.

hobbit-okladka-filmowa2Jednym z prezentów, które dostaliśmy od orka Mikołaja były bilety do kina na kolejną część ekranizacji „Hobbita”. Kilkanaście godzin przed seansem, starsza córka coś sobie uświadomiła i krzyknęła:

— Mamo! Przecież ty nie dość, że nie byłaś ze mną i tatą rok temu w kinie na pierwszej części „Hobbita”, to jeszcze nie czytałaś tej książki!

—  To prawda — przytaknęłam.

Nastolatka czym prędzej pobiegła do naszej domowej biblioteczki, chwyciła „Hobbita” Tolkiena i niemal rzuciła we mnie książką.

— Czytaj! Przeczytaj chociaż do strony 118!

 W trakcie porządków świątecznych, którymi objęłam foldery w swoim komputerze, natknęłam się na rysunki mojej starszej córki, które wykonała trzy lata temu, a które ja sfotografowałam. Marzyła wtedy o koniu. Przekonywała nas, żebyśmy sprawili jej tego zwierzaka.

Mieszkaliśmy wtedy jeszcze we czwórkę na czterdziestu metrach kwadratowych i zastanawialiśmy się, gdzie zorganizować mu stajnię. Może w korytarzu? Czy ma kłusować pod blokiem, czy między garażami?

Córka widząc, że na razie raczej nic z konia nie wyjdzie, narysowała go sobie.

— Mamo, proszę, nie pytaj gości, czy im smakują potrawy. Zastanów się: jeżeli byłoby inaczej, to czy ktoś przyznałby się do tego? Nie, bo nie chciałby ci sprawiać przykrości… — poucza mnie starsza córka  tuż przed przybyciem gości na wigilijną wieczerzę.
(O specyfice życia z nastolatkiem, który uważa rodzica za mniej doświadczonego od siebie, w związku z czym musi mu niektóre sprawy wytłumaczyć, pisałam TUTAJ).
*
— Mikołaj znów zabrał z naszego domu opakowania do prezentów! — wykrzykuje oburzona młodsza córka przypatrując się ozdobnemu papierowi.

Drogie panie, drodzy panowie: jeżeli chcecie zabłysnąć umiejętnością z zakresu słodkich wypieków, a jednocześnie kompletnie nie umiecie piec słodkości: weźcie przykład z Nishki, która umie piec jedno ciasto i przez całe swoje 32-letnie życie nie upiekła żadnego innego. Jednak przez swoją wiedzę z zakresu kreowania wizerunku Chuchającej (na swoje gospodarstwo) Pani Domu tak wszystkich członków rodziny i znajomych omotała, że wszyscy myślą, że umie piec co najmniej kilka rodzajów ciast, a w rzeczywistości są to różne warianty tego samego ciasta!  #spryciula

fot.Miles Aldridge

Ostatni miesiąc upłynął mi na salonach;). Najpierw Blog Forum Gdańsk, następnie Warszawa i Warsztaty Zdrowia i Urody oraz Blogowigilia, wreszcie Białystok i świąteczne spotkanie Geek Girls Carrots. Poniżej prezentuję kilka zdjęć z tych imprez i mam dla Was bojowe zadanie: co łączy wszystkie Nishki?

ciaza

Wcale nie straszę Ani z Podróżnickich porodem! To incredible Agnieszka Wanat zrobiła mi żarcik i uchwyciła mnie w takiej minie! 🙂